To już któraś noc z rzędu. Zieleń, bardzo dużo zieleni, czerwień tylko w ręce, złe duchy na ramionach, sto kopyt uderza w plecy, upadek w zwolnionym tempie. Przez pewien czas siedzieliśmy. Było nam wygodnie bardzo, tak. Czerwone mięso ze srebrnych półmisków, ryczący silnik diesla.
Inna noc, inny czas, rozkładający się w rowie nieboszczyk i matka "zbawnasodcałegotegogówna" święta za nami. Nigdy specjalnie go nie lubiłem, z czasem robił się coraz bardziej niepoważny i drażniący, bardzo dziecinny, swoją dziecinnością odzwierciedlający moją dziecinność. Zgiń - powiedziałem. Rozpada się na kawałki wczoraj. Chrom.
Od jutra przetrwały tylko strzępy prześladowań, mały, punkowy Jezus z modelowanym w eternicie nosem i narządami. Jesus real doll znaleziony na stadionie, ho ho, stara szkoło. Można by pomyśleć, że mój umysł błądzi. Druga myśl - jaki umysł. Trzeciej nie ma. Dubito ergo cogito, zbyt religijny się robię na starość, sentymenty totalitarne.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą real doll. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą real doll. Pokaż wszystkie posty
20090428
Subskrybuj:
Posty (Atom)